Vision |pensjonat białka tatrzańska |spa na mazurach

- tak ale mają rację rację

Porcelana ręcznie malowana |Dowcip na dziś |Podręczniki akademickie

„— tak, ale mają rację, rację, jesteśmy zużyci, spłaszczeni, nasze życiorysy są kombatanckoofiarnicze czy romantycznonędzarskie, nie Missolunghi Czerniaków! I co za szarzyzna kostiumowa, nauszniki, teczki... Filmowcy mieli kłopoty „Psiakrew, jak ich ubrać jak oni się czesali, przecież to nie wyjdzie" Nie wychodziliśmy nawet na ekranie. Tych pięć, dziesięć roczników (moje pokolenie, moja wielka liczba), czy one w ogóle przeżyły swoją piękną epokę La belle epoąue... polska la belle epoąue między wojnami, jeszcze jedna bujda dorzucona do mitów narodowych. Co mam do przekazania Fakt, że skończyłem studia i czekałem na posadę Zdążyłem jeszcze wyznać uczucia, wyrobić sobie na to i owo poglądy — i wszedłem w krwawy gnój. Więc co — co do zaofiarowania Może potrząśnięcie głową, może jakiś ruch ręki albo otwarcie ust Jestem zdumiony i do końca będę zdumiony. Nigdy się nie wyczerpie moje ogromne, moje przeszywające zdumienie, że to na mnie padło, to morderstwo, na moją kadencję, ta milionowa zaraza. I mogę tylko jeszcze raz powtórzyć, że wznieśli mury i wytruli ludzi, że zburzyli miasto i wypędzili mieszkańców, że wznieśli mury... Tych dziesięć słów.
Prawdopodobnie czas przetasuje nasze dzisiejsze podziały i kiedyś się okaże, że byliśmy wspólną formacją ci z epoki pieców i ci z epoki reaktorów. Pokoleniem eschatologicznym, przyspieszonym, spotęgowanym losem o dotykalnych krańcach i dnie — ludzką substancją makrohistorii. Nasze kostiumy i style pomieszają się ze sobą, będą szczegółami dla kostiumologów i badaczy obyczajowości, nasze konflikty czy kompleksy staną się nieuchwytne dla oka. Jest jakaś ulga w tej myśli. I tylko nikt nie zanotuje owych chwil runięcia czasu, owej sypkiej ciszy, gdy słychać było obojętność natury, milczenie nieba — jak wtedy, po sześćdziesięciu trzech dniach, po pięciu latach, gdy wychodziliśmy z powalonego, rozdrapanego miasta, w tłumie pełznącym pod słońcem ciężkim jak dzwon przez sczerniałe, pogięte skrzyżowanie ulic o wymarłych piętrach i martwych wnętrznościach, wzdłuż sklepów zabitych deskami, z nor, z podziemnych korytarzy, z piwnic i melin, zza pluszowych otoman, przez trupy końskie i rozkopaną jezdnię — w stronę placu, na którym czekały kobiety z białymi chorągwiami — z czerwonym znakiem krzyża —“(9)

<<<< - To wie chyba jeden Pan Bóg | 9 - Ciłowtek te stall- Mary >>>>

Śmieszne obrazki |Kwatery Stegna |hotele nad morzem